Impresje na temat nauki języków

Kopia Kopia Bez tytułu

Najskuteczniejszy jest kurs. To zdecydowanie najczęstsza droga do progresu językowego. Ale co jeśli mam czas tylko na kurs, ale już nie na samodzielną pracę, zadania, powtórkę materiału kursowego w domu? Cóż, to niestety dość częsta praktyka. W ten sposób można „przechodzić” rok, najwyżej dwa, i owszem zrobić jakiś progres, ale niewielki, niepozwalający na wyjście z aktualnego poziomu, co w praktyce oznacza konieczność jego powtórzenia.

Powtórka poziomu jest w wielu przypadkach całkiem dobrym rozwiązaniem, przy czym lepiej, jeśli decyduje się na nią po zasięgnięciu rady nauczyciela prowadzącego lub jest to wspólna decyzja przy okazji rozmowy kwalifikacyjnej. Trzeba przy tym pamiętać, że język to złożona materia, i to że nie pamiętasz jakiś kwestii gramatycznych, czy jakiegoś słownictwa, nie determinuje, że masz wybrać kurs na niższym poziomie – warto tu skorzystać z rady specjalisty.

Najlepiej jednak, zapisując się na kurs, mieć determinację do własnej pracy pozakursowej. Wtedy satysfakcja z progresu zdecydowanie wynagradza poświęcenie czasu na naukę własną.
Co jest najskuteczniejsze w pracy własnej? Najważniejsze są zadania i wypełnianie zeszytu ćwiczeń oraz… powtórka słownictwa. W nauce słownictwa sprawdzają się różne formy. Sporządzanie fiszek jest jedną z bardziej popularnych, trzeba przy tym pamiętać, by poza danym słowem, koniecznie zapisać przykład użycia. Podobnie z zapisywaniem słów w zeszycie – koniecznie z przykładowym zdaniem. Zapis w zeszycie sam w sobie jest średnio efektywny, ale już, jeśli poprosisz kogoś o odpytanie i będziesz to robić regularnie… Wow, super! Efekty gwarantowane. Nie zniechęcaj się przy tym, jeśli przy takim odpytywaniu nie pamiętasz tego czy owego. To nic, wtedy też się uczysz. Ważne, żeby to robić regularnie. Osoba odpytująca, nie musi w ogóle znać danego języka.
Zdecydowanie warto czytać w danym języku. Już od poziomu B1 śmiało można sięgać po książki nieuproszczone, w oryginale. W zależności od celu, jaki sobie stawiamy (ważne przy tym, żeby cała akcja sprawiała nam przyjemność), możemy zastosować różne strategie. Pierwsza, to po prostu przeczytanie książki. Wtedy po prostu czytamy, nie przejmując się, że nie rozumiemy nawet sporych fragmentów tekstu. Możemy sprawdzać jedynie słowa kluczowe dla zrozumienia akcji powieści.
Druga strategia, to czytanie z założeniem wyłapania wszystkich lub prawie wszystkich słów, których nie znamy, lub takich, które słyszeliśmy i mniej więcej rozumiemy, ale nie jesteśmy w stanie aktywnie ich użyć.

skanowanie0220

Pierwsza polecana jest na początkowych etapach nauki, bo pozwala przede wszystkim odkryć satysfakcję z faktu, że czytamy już w obcym języku, a przy okazji utrwalamy znajomość słownictwa widząc mnóstwo przykładów jego użycia.
Z kolei druga strategia czytania – z założeniem wyłapania wszystkich lub prawie wszystkich słów nie znanych lub, o których mamy jedynie pewne pojęcie, polecane jest dla bardziej zaawansowanych użytkowników języka. Tu możemy pracować kilkuetapowo. Najpierw zapisać słowo z tłumaczeniem i przykładem użycia w zeszycie (na fotografii taki właśnie zapis z książki „The Volunteer”), potem na fiszkach, a potem już tylko wielokrotne powtórki… i jak najszybsze próby aktywnego użycia na kursie i w życiu.